Category: Alkohol

Trunki to nie jest magiczny środek

Sączenie ulubionego wina czy koktajlu może pozytywnie wpływać na poziom cholesterolu, ale decyzję, czy z tego środka korzystać, warto jeszcze raz przemyśleć. Dwie szklanki wina dziennie wywierają umiarkowany wpływ na poziom HDL-cholesterolu, ale nawet ten umiarkowany efekt jest korzystny dla organizmu. Wydaje się jednak, że korzystanie z tej metody walki z pod­wyższonym poziomem cholesterolu ma swoje źródło w wierze w magiczny środek, łatwy, prosty i niewymagający wysiłku. A także z błędnego przekona­nia, że zastąpi wszystkie inne. Jednakże lekarze ostrzegają – alkohol, tak jak i kofeina, może pomagać, ale może także szkodzić. Nie jest obojętny dla organizmu – powoduje marskość wątroby, nadciśnienie, przyspiesza procesy zmian nowotworowych. Wydaje się, że nawet umiarkowane, korzystne dla serca spożywanie alkoholu zwiększa ryzyko nowotworów piersi u kobiet. Szczególnie ostrożne w podejmowaniu decyzji o umiarkowanym nawet piciu alkoholu powinny być więc kobiety ze zwiększonym ryzykiem nowotworów piersi. Alkohol jest niewskazany dla osób z nadciśnieniem – dodatkowo je podnosi, a u osób z podwyższonym poziomem trój glicerydów upośledza ich rozkład.

Podsumowując powyższe rozważania, proponujemy tym, którzy nie piją – nie zaczynajcie. Tym, którzy nie zrezygnują z ulubionych napojów, zalecamy umiarkowanie i kierowanie się zdrowym rozsądkiem.

Wielu lekarzy zawsze wskazuje na dietę jako właściwy środek walki z pod­wyższonym poziomem cholesterolu i nie jest przekonanych, że alkohol w tym pomaga.

Podejmuj świadome decyzje

Czy picie alkoholu korzystnie wpływa na serce? Niezupełnie, choć kilka lat temu Amerykanie nabrali takiego właśnie przekonania. Opublikowano bowiem wyniki badań wskazujące, że umiarkowane spożywanie słabych na­pojów alkoholowych zmniejsza ryzyko choroby wieńcowej. Dla organizmu znacznie korzystniejsze jest jednak racjonalne odżywianie, ograniczenie ilości tłuszczu w diecie i aktywność fizyczna. Wielu naukowców ostrzega przed niebezpieczeństwem zachęcania do umiarkowanego picia słabych nawet alko­holi – dla zdrowia. I są zgodni co do jednego – ci, którzy są abstynentami, stanowczo nie powinni zaczynać takiej „kuracji”. A ci, którzy taką decyzję podejmą, powinni skonsultować ją z lekarzem.

Dlaczego niewielkie ilości alkoholu obniżają poziom cholesterolu we krwi – nie wiadomo. Ale badania naukowe prowadzone w kilku ośrodkach potwier­dzają występowanie tego efektu. Tym samym ryzyko chorób serca u umiarko­wanie pijących było mniejsze w porównaniu z abstynentami. Jednocześnie u abstynentów poziom HDL-cholesterolu był niższy. Należy jednak podkreślić, jakie ilości alkoholu spożywali uczestnicy tych badań – 1 lub 2 drinki dziennie, co odpowiada mniej więcej połowie szklanki wina, małej butelce piwa lub 100 g wódki. Badania wykonywano z udziałem 11 688 mężczyzn w średnim wieku, którzy przez 7 lat spożywali wyżej podane ilości alkoholu. Ryzyko śmierci z powodu schorzeń serca w tym czasie spadło u nich o 22%. Natomiast badania wykonane z udziałem 129 000 osób wykazały, że u pijących 1-2 drinki dziennie ryzyko śmierci z powodu choroby wieńcowej było o 30% mniejsze w porównaniu z niepijącymi alkoholu. Jednocześnie u tych, którzy wypijają 6 lub więcej drinków dziennie, ryzyko śmierci z innych powodów niż choroby układu sercowo-naczyniowego jest o 60% większe niż u niepijących alkoholu. U osób, które deklarowały wypijanie jednego piwa dziennie nie stwierdzono zmian w poziomie HDL-cholesterolu, jednak znacznie wyższy był u nich (o 10%) poziom tzw. apoproteiny A-I, głównego składnika białkowego lipoprotein HDL. To właśnie ten białkowy składnik ułatwia wiązanie cholesterolu z lipoproteiną, usuwanie go z komórek i transport do wątroby.

Tak niewielkie dawki alkoholu (1-2 drinki) zapobiegają także powstawa­niu zakrzepów – zmniejszają bowiem lepkość płytek krwi i powodują wzrost o 35% zawartości tzw. tkankowego aktywatora plasminogenu (tPA) – czynni­ka wpływającego na proces krzepnięcia krwi. Jednocześnie stwierdzono wy­ższy poziom HDL-cholesterolu w porównaniu z niepijącymi. Badania te wy­konano, dokładnie kontrolując ilości spożywanego alkoholu, a obiektami ba­dań byli lekarze.